Left 4 Dead to gra potrafiąca stworzyć .. klimacik :D cz.3
Zawsze lubiłem motywy, gdy na przykład wpadał w nas Tank a wokoło roiło się od zombie… jeżeli Tank powalił jednego z moich towarzyszy to uwielbiałem podchodzić do niego jak na filmiku i odciągnąć jego uwagę od leżącego, podczas gdy kolejny gracz podnosił pokonanego i przywracał go do życia a raczej do walki. Jednak trzeba było uważać, bo Tank zdenerwowany potrafił naprawdę siać zniszczenie, generalnie najlepszym wyjściem zawsze była ucieczka.. chociaż rzadko kiedy było gdzie uciekać
Niestety masy zombie panoszące się dookoła wcale nie pomagają w wyjściu z danej sytuacji. Jednak wypatrzyłem jeden błąd w grze na single player… bo generalnie, jeżeli założę, że ta gra miała być TYLKO do multiplayer to chyba nie byłby to jakiś specjalny „błąd”.. raczej balans. W każdym razie używając ataku wręcz możemy bez żadnych zadrapań przebić się przez całą masę zombie.. o ile mamy chociaż jednego gracza do pomocy.
Bo zombie są odpychane na dosyć dużą odległość, wystarczającą, abyśmy pobiegli przed siebie i uderzyli kolejną „fale” zombie i pobiegli znów przed siebie.